Moje pierwsze zlecenie z Hausengel

Slađana Zečević, Serbia

Hausengel Slađana Zečević

Z powodów osobistych zdecydowałam pewnego dnia, że pora napisać kolejny rozdział w moim życiu i zacząć przygodę w branży opieki. Jak zacząć pracę jako opiekunka? Do kogo się zwrócić? Pierwszym krokiem było znalezienie odpowiedniej agencji, która troszczy się o opiekunki i oferuje im właściwe wsparcie. Siostra poleciła mi Hausengel, więc zaczęłam szukać informacji o tej agencji w moim mieście, Osijeku. Potraktowałam to bardzo poważnie, bo chciałam poświęcić się tej pracy na serio, tak, żeby wszystkie strony odczuwały satysfakcję i były zadowolone: podopieczni i ich rodziny, agencja, no i oczywiście ja sama! Sprawdziłam Hausengel w internecie i znalazłam wiele pozytywnych komentarzy, podczas gdy inne agencje zbierały nierzadko negatywne opinie od opiekunek. Utwierdziło mnie to w słuszności mojego wyboru. Nie miałam już wątpliwości i skontaktowałam się z Hausengel.

Pierwsze zlecenie, które podjęłam, było punktem zwrotnym, który miał ogromny wpływ na całą moją późniejszą karierę. Dobrze pamiętam tę sztelę. Przed podróżą byłam lekko poddenerwowana, ale w żadnym wypadku niepewna, ponieważ wszystko było przygotowane z najwyższą starannością: przejazd, spotkanie z nowymi zleceniodawcami – rodziną i podopiecznym. Gdyby nie wsparcie mojej rodziny i agencji, która przygotowała wszystko i przeprowadziła mnie przez ten proces krok po kroku, nigdy nie zdecydowałabym się na taką wyprawę. Moje pierwsze zlecenie było bardzo udane, wszystkie trudności udało się przezwyciężyć. Myślę, że przyczyniły się do tego w dużym stopniu ukończone kursy opieki i języka niemieckiego. Mój podopieczny był w przeszłości pianistą, jednak z powodu choroby i wieku stracił swoją dawną pasję do gry. To było wyzwanie. Nawiązałam z podopiecznym nić porozumienia i po nie dłużej niż 4 latach mogłam usłyszeć, jak znów gra! To tylko jeden z wielu przykładów, których doświadczyłam w tym krótkim, ale intensywnym czasie w Niemczech. Po wielu pieknych wspólnie spędzonych z podopiecznym chwilach, musiałam go pożegnać na zawsze. Bardzo mnie to dotknęło. Przeżywałam tę stratę jak każdy bliski człowiek. Tego typu wydarzenia są częścią pracy opiekuna seniora.  

Moja dzisiejsza praca nie byłaby możliwa, gdyby nie ogromne wsparcie mojej rodziny, rodziny podopiecznego i firmy, która załatwiła wszystkie formalności. W Hausengel czuję się pewnie i bezpiecznie. Wiem, że nie jestem zdana na samą siebie i mam duże wsparcie w mojej koordynatorce, która przekazuje mi wszystkie informacje, przedstawia propozycje zleceń, odpowiadające moim kompetencjom i oczekiwaniom. Zlecenia są dopasowywane tak, żeby każda ze stron była zadowolona. Hausengel postrzegam jako profesjonalną firmę, która wyróżnia się doskonałą organizacją i dzięki temu jest jedną z najlepszych w branży.  

Oprócz wielkiej radości życia, którą zyskałam, będąc członkiem rodziny Hausengel i zadowolenia z faktu, że jestem teraz częścią życia wspaniałych ludzi, praca opiekunki pomogła mi lepiej poznać samą siebie i swoje możliwości, sprawdzić siebie, swoją siłę, empatię i wyrozumiałość. 

Opieka całodobowa stawia przed nami wiele wyzwań, które jednak są do pokonania, jeśli tylko wszystkie strony zaangażowane w opiekę darzą się szacunkiem. Miałam to szczęście znaleźć zrozumienie i serdeczność, wyrozumiałość, cierpliwość, oddanie i sza tygodni. Moje pierwsze zlecenie trwało zaledwie 8 tygodni. Wróciłam do kraju na 4 miesiące. Większość tego czasu spędziłam z moją babcią i starałam się ją lepiej poznać. Widziałam, że moja obecność pomagała jej i sprawiała, że nie czuła się ona samotna, a jej ciepło i serdeczność pomagały z kolei mnie. Dzięki spędzonemu razem czasowi łatwiej znosiłam później chwile rozłąki z rodziną.  

Jestem wdzięczna i mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą innym opiekunkom znaleźć w sobie odwagę, aby podjąć się tej wymagającej, ale wspaniałej pracy, jaką jest opieka nad seniorami w Niemczech.

Gdzie jest Frau Anneliese?

Audronė Tamulienė, Litwa
Pewnego słonecznego wrześniowego poranka na nową sztelę wiózł mnie świeżo upieczony taksówkarz, który wcześniej pracował na poczcie. Czas umilaliśmy sobie rozmową i dzięki temu stres związany z nowym zleceniem opadł. Na miejscu powitała mnie córka mojej podopiecznej. W ogrodzie zauważyłam starszą kobietę. Przywitałam się z nią i zapytałam o jej imię. Przedstawiła mi się, podając swoje nazwisko poprzedzone słowem „Frau“. Wybraliśmy się wspólnie do restauracji na obiad. Usiedliśmy na zewnątrz w miejscu z widokiem na rzekę, skąd mogliśmy podziwiać wspaniałą okolicę: kamienne mosty czy pięknie odrestaurowane domy z muru pruskiego.

Jak mysz pod miotłą

Laura Bihari, Węgry
Sierpień 2010 był na Węgrzech bardzo upalny, temperatura sięgała nawet do 38 stopni Celsjusza. Ale nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo przyjęłam właśnie po dwóch ciężkich miesiącach zlecenie do opieki w Niemczech, we współpracy z Hausengel. Byłam podekscytowana, że będę pracować za granicą.

Niespodzianka w ogrodzie

Marzena Schulz
Już jako dziecko Niemcy kojarzyły mi się pozytywnie. Z zazdrością obserwowałam ludzi, którzy otrzymywali paczki z zachodu i żałowałam, że i ja nie mam za granicą kogoś bliskiego, kto mógłby mnie czymś fajnym obdarować. Z kolei jako dorosła kobieta pracowałam wiele lat w charakterze kelnerki. W swojej pracy często miałam do czynienia z Niemcami, którzy zazwyczaj byli do mnie miło nastawieni, więc takie sytuacje nadal umacniały we mnie zamiłowanie do zachodu.
Któregoś dnia zamarzyla mi się praca recepcjonistki, ale tu wskazana była znajomość języka niemieckiego. Stwierdziłam, że najlepiej byłoby uczyć się języka niemieckiego w jego naturalnym środowisku i czas wyruszyć do Niemiec.